Pokój Andrei był
„Pokój Andrei był pierwszym na lewo. Dość obszerny i widny, z oknami wychodzącymi na wielki dziedziniec stajenny, poprzedzony był małym pokoikiem, do którego przylegamy dwa gabinety, jeden po prawej i jeden po lewej stronie.
Pokój ten wydawał się skromny, jeżeli porównać go ze świetnością dworu, stawał się jednak przytulnym i wygodnym schronieniem po silnych wrażeniach pełnego rozgwaru pałacowego życia. Tutaj można było odpocząć po niepowodzeniach dnia, po doznanych szyderstwach, urażających dotkliwie dumę. Mogła tu także znaleźć ukojenie w ciszy i samotności, z dala od wielkiego świata, dusza pokorna i skłonna do marzeń.
Nie ma tu od nikogo zależności, nie ma obowiązków ani tytułów, nie potrzeba się zachowywać, jak nakazuje etykieta dworska. Kto tu wejdzie, tego otoczy spokój klasztorny i swoista swoboda właściwa życiu więziennemu. Niewolnik w pałacu staje się panem dla siebie w swoim pokoju w oficynie.
Łagodna i dumna Andrea przychodziła tu nie po to, aby zaznać wytchnienia po rozczarowaniach zawiedzionej ambicji czy niezaspokojonych kaprysów, ale dlatego, że mogła w tym ciasnym, ubogim pokoiku myśleć spokojniej niż w bogatych salonach Trianon, po których posadzkach noga jej stąpała z nieśmiałością podobną do strachu.“(7)
<<<< Te okrzyki doszły aż do panny
| 6 Powrót tętna do stanu >>>>