Nie jest to na pozór nic innego
„Nie jest to na pozór nic innego, jak perpetuum mobile, maszyna maszyn, odwieczne marzenie domorosłych konstruktorów i zarazem ostateczny dowód na nieuctwo, gdyż, jak poucza fizyka, nie można skonstruować mechanizmu, który będzie się poruszał sam z siebie, bez doprowadzenia energii z zewnątrz w jakiejkolwiek formie.
Problem polega jednak na tym, że ów genewski zegar chodzi już bez przerwy ponad sto lat, każdy może go sobie obejrzeć, a jego dokładność wynosi około minuty na miesiąc. Czyli jest dużo lepsza niż pospolitych zegarków naręcznych.
Konstruktor dawno już nie żyje i nie pozostawił po sobie żadnego wyjaśnienia co do zasady funkcjonowania zegara. Rozbieranie mechanizmu nie ma sensu, ponieważ wszystko widać jak na dłoni.
Znajomy inżynier, którego zagabnąłem o wyjaśnienie, odparł ze zniecierpliwieniem, że perpetuum mobile nie istnieje i że w genewskim zegarze na pewno istnieje jakaś sprytna sztuczka. Ja też tak sądzę. Tylko co to za sztuczka
Tajemnica czwarta
O trzydzieści kilometrów od indyjskiego miasta Aurangabad, w zupełnym niemal pustkowiu, płowym od wiecznego żaru, znajduje się naj niezwykłej sza ze wszystkich indyjskich świątyń — Ellora. Jest to właściwie potężna, samotna góra z granitu, którą centymetr po centymetrze rozłupano w ten sposób, że powstała świątynia. Składa się ona z kilkuset podziemnych sal, tysięcy kolumn, krużganków, podcieni, podestów i balkonów, a jej największą atrakcją są kamienne słonie. Jest ich podobno sto pięćdziesiąt tysięcy — od tak maleńkich, że zmieściłyby się w dłoni, po czteropiętrowego kolosa, ustawionego na jednym z dziedzińców.“(16)
<<<< „Jedynym chronionym narodem
|